Urządzanie młodym życia według pomysłu teściów

 

W każdym normalnym człowieku istnieje naturalna skłon­ność, by osobom bliskim, kochanym podpowiadać rozwiązania sprawdzone jako dobre we własnym życiu. Nie ma w tym nicze­go złego, więcej – jest to normalne i prawidłowe. Niestety, ta prawidłowa chęć podpowiedzi przeradza się nierzadko w dyk­tat, narzucanie najlepszych i jedynie słusznych rozwiązań. Wiele, zwłaszcza nie panujących dostatecznie nad uczuciami, mamuś ulega pokusie narzucania swych pomysłów jako obiek­tywnie najlepszych rozwiązań, które muszą przynieść szczę­ście młodym. Oczywiście wypełnianie pomysłów cudzych, nawet dobrych, nie może dawać tej radości, którą niesie ze sobą wła­sne, nawet okrężne dochodzenie do optymalnego rozwiązania. Te pomysły kochających mamuś dotyczą nieraz najdrobniej­szych szczegółów. Przykładowo, teściowa postanowiła sfinan­sować zakup kafelków do łazienki pod warunkiem, że to będą te niebieskie, które upatrzyła w sklepie.

Opowiem szerzej o innym przykładzie z życia: matka po odejściu męża wychowywała samotnie córkę od 11. roku jej życia. Dzielna kobieta w ciężkich czasach (lata 70. XX wieku) okazała się bardzo zaradna życiowo i dawała sobie nieźle radę. Miedzy innymi załatwiła dla siebie i córki duże mieszkanie. Po kilku latach na horyzoncie pojawił się chłopak, którego matka w pełni zaakceptowała. Nareszcie, jakże potrzebny mężczyzna w domu! Młodzi szybko doszli do ślubnego kobierca (po wcze­śniejszym poczęciu dziecka). Mama oddała dzieciom osobny pokój na wyłączne użytkowanie. Były to czasy, w których nic nie można było kupić, lecz wszystko można było „załatwić". Oczywiście doświadczona mamusia, mająca rozliczne znajomo­ści w odpowiednich urzędach i na odpowiednich stanowiskach, miała ogromną przewagę nad bardzo młodymi małżonkami, dopiero wchodzącymi w dorosłe życie. Toteż załatwiła młodym wszystko. Obrączki (przeszmuglowane z ZSRR), lokal i jedzenie na wesele, wreszcie meble do pokoju młodych. Poszło o te me­ble. Mamusia załatwiając meble, dokonała wyboru osobiście, nawet nie pytając o zdanie młodych. Powinni się cieszyć, bo sami przecież niczego by nie załatwili. Panowie wnieśli meble i ustawili w pokoju według szczegółowej instrukcji mamusi. Być może było to rzeczywiście optymalne ustawienie. Być może mamusia nie dosypiała po nocach, by wymyślić, jak młodym będzie najwygodniej. Być może przewidziała rzeczy i okoliczno­ści, których niedoświadczeni młodzi nie byli w stanie uwzględ­nić. Być może… Ale było to jej ustawienie, nie młodych. Zięć chciał przestawić symboliczny mebel – tapczan w inne miejsce. Teściowa nie pozwoliła. Nie powstrzymała się przy tym, niestety, od wykładu, że to ona wszystko załatwiła, zapłaciła, że to prze­cież w końcu jej mieszkanie. Zięć został okrzyknięty niego­dziwcem i niewdzięcznikiem. Wściekł się i odszedł z domu, od teściowej i żony. Sprawa trafiła do poradni w miesiąc po ślubie.

W innym znanym mi przypadku zdesperowany zięć wyrzu­cił z wysokiego piętra, przez balkon, szafę tylko dlatego, że kupiła ją teściowa, a on nie chciał pozwolić, by ona mu meblo­wała mieszkanie. W żadnym razie nie chcę pochwalać takich zachowań. Chcę jedynie pokazać, że ingerencja teściów – na­wet w najlepszej wierze – w urządzanie życia młodym może wywołać wszelkie negatywne emocje zwłaszcza w młodym mężczyźnie, który pragnął być panem domu.

Powyżej wspomniałem o meblowaniu mieszkania młodym, jest jednak bardzo wiele innych obszarów, na których doko­nują się niepożądane ingerencje w życie młodego małżeństwa. Może to dotyczyć np. spędzania urlopów: teściowie, nie pytając o zdanie, robią młodym niespodzianki wykupując im wczasy, a nawet wycieczki zagraniczne. Innym terenem ingerencji teściów są wnuki i ich wychowanie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.