Zwracanie uwagi młodym

 

Chciałbym w tym miejscu szczególnie uczulić teściów na sposób zwracania uwagi swym zięciom. Ten sposób wynika oczywiście ze stanu dojrzałości zwracającego uwagę. Niedoj­rzały żąda, by było tak, jak on chce. On, który zawsze ma rację, czego dowodem ma być, że zawsze postawi na swoim. Dojrzały dzieli się swym doświadczeniem w taki sposób, by dało się z niego skorzystać. Bez wywyższania siebie i poniżania roz­mówcy. Jemu nie chodzi o swoje. Chce pomóc drugiemu, jeżeli on w wolności swojej zechce z rady skorzystać. Pierwszy spo­sób narzuca, ogranicza wolność, drugi pozostawia całkowitą wolność wyboru. Tu warto zaznaczyć, że nawet osoba niedoj­rzała i nieopanowana może wyuczyć się zasad poprawnej ko­munikacji i wprowadzając je w życie, istotnie zmniejszyć rozmiary problemu i tym samym złe jego skutki.

Może przykład z życia: młodzi dostali ogródek działkowy – 300 m2 ugoru. W zasadzie było im to do niczego niepotrzebne, bo prowadzili bardzo aktywny tryb życia. Szczerze mówiąc, działka była im kulą u nogi. Jednak skoro już dostali, chcieli ambitnie działkę uprawiać, lecz robili to siłą rzeczy z doskoku. Nic dziwnego, że zasiana na ugorze ozimina zdążyła nie prze­kopana urosnąć zdecydowanie za wysoko. Zięć walczył z nią, próbując ją tak przekopać, by zieleń znikła pod ziemią. Szło bardzo kiepsko. W tym momencie przyjechali teściowie – do­świadczeni działkowicze. Dość powiedzieć, że ich wypieszczo­na, kipiąca kwiatami działka wygrywała wojewódzkie konkursy – byli fachowcami. Gdy teściowa zobaczyła nieudolne zmaga­nia zięcia, natychmiast na niego nakrzyczała (dosłownie), że robi wszystko źle, że trzeba to robić tak a tak, że nie ma pojęcia, na czym powinno to polegać, że w ogóle jak można było dopu­ścić, by ozimina tak przerosła itd. Zięć odbierał to mniej więcej tak: jaki ty jesteś niefachowy, nieudolny, niezorganizowany, nic nie umiesz, jesteś nieudacznikiem, jesteś… głupi. W środ­ku kipiał złością i co prawda wytrzymał atak teściowej bez odpyskowania, ale żadnej uwagi nie przyjął i zawzięcie kopał po swojemu dalej, zacisnąwszy zęby. Na to podszedł teść. Po­wiedział spokojnym, pojednawczym tonem: „Wiesz, ja to robię tak". Wziął łopatę z rąk zięcia i pokazał mu, jak on to robi. Po czym oddał łopatę bez żadnych pouczeń, co zięć musi, a czego mu nie wolno. Po chwili zięć uspokojony, wdzięczny teściowi, kopał dalej, korzystając z technologii opracowanej przez do­świadczonego działkowicza. Mam nadzieję, że ten przykład wyraźnie pokazuje różnicę pomiędzy nakazem działania, traktującym rozmówcę jako gorszego, głupszego, podwładnego – niemal niewolnika, a podzieleniem się swym doświadcze­niem, co najwyżej propozycją do wyboru przedstawioną dru­giemu, równorzędnemu, wolnemu człowiekowi.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.