Czynniki sprzyjające postawie roszczeniowej
Trzeba jednak odnotować, że w wychowaniu w rodzinie popełnia się nierzadko błędy, które wpływają na rozwój postawy egoizmu u dzieci. Wielu rodziców, ulegając najróżniejszym modom, straciło z oczu naczelny cel wychowania dzieci. Celem tym jest wychowanie dziecka do miłości, bo miłość jest w życiu najważniejsza. Miłość jest drogą do świętości i do zbawienia. Nie przez przypadek przykazanie miłości Boga i bliźniego jest największym i zawiera w sobie wszystkie przykazania. Wychowanie powinno zatem zmierzać do miłości, czyli do troski o dobro drugiego. Jednak aby móc uczciwie zatroszczyć się o dobro drugiego albo nawet ofiarować mu się w miłości, trzeba najpierw w elementarny sposób stać się panem samego siebie. Nie można do tego inaczej dojść, jak przez podjęcie trudu własnego rozwoju, słowem, podjęcie samowychowania. A właśnie idea samowychowania jest zupełnie zapomniana i pomijana w propozycjach oddziaływań wychowawczych. Wielu rodziców uwierzyło w ideę wychowania bezstresowego i rozwój dzieci przez bezwzględne spełnianie ich potrzeb. Pół biedy, gdyby to były prawdziwe potrzeby rozwojowe, lecz niestety szybko są one zastępowane po prostu zachciankami dziecka.
Wielu rodziców jeszcze dorabia do tego ideologię usprawiedliwiającą mniej więcej tymi słowami: „Ja tego nie miałem w dzieciństwie, lecz stać mnie na to, by dać wszystko mojemu dziecku. Mojemu dziecku niczego nie może brakować". I rośnie sobie dziecko-tyran domowy, pępek świata. Już jako trzylatek potrafi skutecznie sterroryzować całą rodzinę. Wszyscy muszą mu służyć, bo jak nie, to uruchamia bogaty repertuar środków wymuszania. Ot, choćby rzucanie się na ziemię i wrzask, a jak nie wystarczy, trzeba dodać jeszcze tłuczenie głową i kończynami o podłoże. Wielu rodziców ulega takiemu atakowi terroryzmu, zwłaszcza gdy odbywa się on w miejscu publicznym. Lecz… biada im za lat kilka.
Rozpowszechnianych jest wiele teorii wychowawczych, według których młody człowiek nie musi pracować nad sobą, ograniczać siebie, stawiać wysokich wymagań sobie samemu i, co niezwykle ważne, uczyć się ponoszenia odpowiedzialności za swe czyny. Rodzice, którzy ulegli tym zgubnym teoriom, ciężko będą płacić przez całe życie – lata kontaktów ze swymi dorosłymi dziećmi. Niestety, inne podmioty wychowujące, a więc telewizja, grupy rówieśnicze czy nawet gry komputerowe również nie zachęcają do trudu wychowania siebie. Przeciwnie, reklamują swobodę, luz, zabawę i kompletny brak odpowiedzialności. Słowem: róbta, co chceta!
